"Moja dekada (DH)"
          (taka sobie ballada)




Siedzę za biurkiem - facet poważny.
siedzę i myślę: jestem kimś ważnym!
Dziesięciolecie, myślę - to chwila,
gdy każdy robi wewnętrzny bilans.

Z moich kolegów jeden czy drugi
ma osiągnięcia, wkłady zasługi.
A ja? W Argo włożyłem całą dekadę,
czy ktoś jest drugi tu z takim wkładem?

Handlowców kupę tu wyszkoliłem,
kilku wylałem, kilku opieprzyłem.
Częściej głaskałem i nagradzałem,
rynek za rynkiem z nimi zdobywałem

I nie spocząłem na laurach wygodnie,
przyszła więc kolej na rynki wschodnie.
Miałem z tym wątpliwości, obawy i stresy,
ale i w exporcie przyszły me sukcesy.

Dźwigam więc dźwigam nadal to brzemię,
a wiem, że we mnie rezerwa drzemie.
Handlowcy robią trasę za trasą,
jacyś smutniejsi jednak niż ja są.

A ja ich kocham, bronię i cenię,
czasami tylko któregoś zmienię.
W ogóle wszystko robię, co da się,
by premię mieli z pensją o czasie.

To ja dowiodłem, ja nie kto inny,
(co też prezesi uznać powinni),
że tak są piękne moje zdobycze,
że się ich nie da porównać z niczem.

Nikt ani z niczym - czy rozumiecie?
Mój wkład ogromny - me dziesięciolecie.
Więc teraz wszyscy, Litwin to czy Polak,
śpiewajcie dla mnie chóralne...sto lat, sto lat...